Żużel to dyscyplina, którą kochają w zasadzie wszyscy. Jedni mniej i bez wątpienia można nazwać ich kibicami kanapowymi, drudzy bardziej co objawia się w skrupulatnym notowaniu wyników, śledzeniu doniesień z konkretnego klubu czy zaangażowaniu w jego działanie. Są jednak sprawy, które powodują, iż sport schodzi na nieco dalszy plan. Tak stało się z żużlowymi wydarzeniami, które śledziłem choćby w minioną niedzielę. Wszystko to spowodowane było wydarzeniami w Watykanie . Wbrew pozorom nie będzie to wpis o tym jak przeżyłem te wydarzenia. Z jednej strony można śmiało stwierdzić „życie toczy się dalej” i faktycznie tak się stało bo kolejka ligowych zmagań odbyła się zgodnie z planem, z drugiej jednak strony podkreślić należy iż papież był miłośnikiem sportu. Stąd nieco zwolnione tempo w moim wydaniu i skupienie się zaledwie na dwóch spotkaniach. Pierwszym z nich było spotkanie w Gdańsku gdzie miejscowe Wybrzeże podejmowało zespół z Krakowa, drugim był mecz w Pile. W pojedynku nad Gwdą doszło do małej demonstracji mocy. Uskrzydlona przebudowanym obiektem drużyna Proenergy Polonii Piła pokonała zespół Ladshut Devills 57:33. Na podkreślenie zasługuje fakt, iż u progu spotkania w zespole pilskim widać było wyraźną nerwowość. Wszystkim zależało bowiem by spotkanie zarówno organizacyjnie jak i sportowo wypadło okazale. Po stresującym początku wszystko wróciło do normy co znalazło odzwierciedlenie w wyniku. Nieco mniej przyjemne informacje napłynęły znad morza, gdzie tamtejsze Wybrzeże pokonało zespół z Krakowa aż 65:25. Mimo wszystko jednak jeśli chodzi o ten zespół należy skupić się nie tyle na wynikach, ile na samym procesie rozwoju i bez wątpienia należy docenić fakt samej reaktywacji zespołu ze stolicy Małopolski. Jak widać mimo iż sport zszedł nieco w cień to mimo wszystko sezon żużlowy się rozkręca. Podobnie będzie z funkcjonowaniem powyższej strony, do której obserwowania serdecznie zapraszam.




