Wypadek 19 letniego zawodnika w Gnieźnie , czy też wypadek w Czechach w tę samą niedzielę z pewnością przypominają jak niebezpiecznym sportem jest żużel. Nikt nie kwestionuje także ogromu tragedii obu młodych przecież jeszcze zawodników. Niestety jakkolwiek to brutalnie nie zabrzmi oba te wydarzenia ująć można jako „fatalne zbiegi okoliczności”. Wydaje się jednak , że bardziej poważna w skutkach okazuje się dyskusja na temat bezpieczeństwa , która rozgorzała po tej tragicznej niedzieli. Pozwolę sobie na podstawie niniejszego tekstu postawić tezę ,że o ile dyskusja o bezpieczeństwie sama w sobie nie jest zła , o tyle kierunek , w którym ona zmierza zabije ten sport.
Dlaczego ???
Cóż , choćby pomysły umieszczenia siatki, która miałaby oddzielać kibiców od toru. Rzekoma siatka miałaby nie przeszkadzać w oglądaniu wyścigów, ale czy żużel to tylko wyścigi??
Zdecydowanie nie . Na żużel składa się także budowanie wspólnoty z kibicami zwłaszcza najmniejszego pokolenia , które choćby po meczu chce zbić „piątkę”, zrobić zdjęcie czy uzyskać autograf od swojego idola. I tu pojawia się pytanie : Czy żużlowcy mieliby rzeczoną siatkę przeskakiwać , czy siatka byłaby ściągana po zawodach , czy w siatce byłyby otwory ?
To tylko pytania , które mogę poddać pod dyskusję.
Konkludując bezpieczeństwo na żużlu jest niezwykle istotne , ale za chwilę myśląc o bezpieczeństwie zabijemy ten sport , a byłaby to wielka szkoda.





